18 marca 2010

trzy miliony rocznie ...


Wyrok Sądu Apelacyjnego, a przede wszystkim raport hiszpańskiego Instytutu Polityki Rodzinnej skłoniły mnie do postawienia kilku dramatycznych pytań.
W raporcie podano, że w 2008 r. w Europie zabito prawie 3 mln dzieci przed urodzeniem. W ostatnich 15 latach zabito aż 20 mln dzieci (więcej na str. 32–34). I to w majestacie prawa. To rzeź na masową skalę. I co? I nic. Nikt nie krzyczy. Nikt nie rwie włosów z głowy. Wszyscy każdego dnia spokojnie kładą się spać. Dlaczego nie słyszymy płaczu tych dzieci?

Myślę tu o wszystkich: o sobie, o nas, księżach, ale też o najważniejszych politykach, o pierwszoligowych dziennikarzach, o prawdziwych czy też wykreowanych autorytetach. Kto i kiedy nas znieczulił? Uśpił? Wprowadził w stan odrętwienia? Politycy czasem mówią, że aborcja jest tematem zastępczym.

Jeżeli 3 mln dzieci zabijanych rocznie w Europie to temat zastępczy, to co jest głównym tematem? Bezpieczeństwo energetyczne Europy? Dziennikarze wskazują, że oni tylko relacjonują racje dwóch stron. Jakby chodziło o relacje z obrad komisji naciskowej, a nie o życie lub śmierć 3 mln dzieci.

Kiedy się obudzimy? Kiedy zaczniemy się wstydzić, żeśmy na to wszystko pozwolili? Kto wyrwie nas z letargu? Największa odpowiedzialność spoczywa na najwyżej postawionych. Czekam na dzień, w którym na przykład przewodniczący Parlamentu Europejskiego wyjdzie na mównicę i powie: Już dłużej nie możemy pozwolić na zabijanie naszych dzieci.

za:
Gość Niedzielny