18 marca 2010

piątek IV tygodnia Wielkiego Postu

-> kazanie rekolekcyjne -> Droga Krzyżowa


Liturgia Słowa:

I czytanie: Mdr 2, 1a. 12-22

Psalm resp.: Ps 34(33), 17-18. 19-20. 21 i 23 (R.: por. 19a)

werset: J 6, 63b. 68b

Ewangelia: J 7, 1-2. 10. 25-30

najważniejsze wydarzenia ...

W naszej wędrówce przez Wielki Post zbliżamy się coraz bardziej do Wielkiego Tygodnia, Tygodnia Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pańskiego. Za dwa tygodnie Wielki Piątek, dzień w którym umarł Chrystus. Przed nami rysują się coraz wyraziściej największe wydarzenia w historii ludzkości. I z jednej strony podświadomie wyczuwamy wielkość i ważność tych wydarzeń, a z drugiej strony wolelibyśmy o nich nie myśleć, unikamy myślenia o tym, spychamy je na margines naszego życia. Jezus przemawia do nas bardziej, kiedy uzdrawia (Mk 5:22nn), kiedy ucisza burzę na morzu (Mk 4:39), kiedy wyrzuca złe duchy (Łk 4:35), kiedy jest wielki i potężny, miłosierny i wspaniały. Jest jednak trudny do zrozumienia i do zaakceptowania, kiedy mówi o swojej męce i śmierci, kiedy pokazuje, że droga do domu Ojca wiedzie przez Kalwarię (Mt 16:22), przez cierpienie i samounicestwienie (Mt16:24; Mk 8:34). A czasami jest niewygodny bo wprost sprzeciwia się naszym interesom, wypomina błędy i nieuczciwość naszego życia (Mt 23:26). I tutaj napotykamy na niekonsekwencję, na rozdwojenie.

Jesteśmy przy Nim i odpowiada nam, kiedy nie wymaga od nas zmian w naszym życiu i nic nie oczekuje. Ale Jego Męka i Śmierć są jakieś takie niesmaczne, Jego wymagania nieżyciowe, Jego przykazania ograniczające i niewygodne. Tego rodzaju ambiwalentny stosunek i niekonsekwencja powodują, że tak na dobrą sprawę jesteśmy tylko połowicznie uczniami Chrystusa, tylko częściowo zaangażowani w życie z wiary, tylko „w niedzielę i od święta” wierzący, a na co dzień i tak myślimy i działamy po swojemu. Jest to widoczne szczególnie w sytuacjach trudnych, sprawdzających głębię i wartość naszego zaangażowania po stronie Chrystusa cierpiącego i poniżonego. Wtedy wielu odchodzi, wielu Go porzuca, wielu wątpi w Niego (J 6:66). Jesteśmy jak Piotr, który wprawdzie deklaruje: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6:68)), ale w Wielki Piątek ze strachem trzykrotnie powtarza: „Nie znam tego człowieka” (Mt 26:69-74). Obyśmy jednak również jak Piotr umieli w końcu wyznać: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21:17)