Materiały na Wielki Post

Wielki Post I                       Wielki Post II                       Wielki Post III                       Kazania Pasyjne                      
Rekolekcje Wielkopostne                       Drogi Krzyżowe                       Rekolekcje Wielkopostne

17 marca 2010

czwartek IV tygodnia Wielkiego Postu

-> kazanie rekolekcyjne


Liturgia Słowa:

I czytanie: Wj 32, 7-14

Psalm resp.: Ps 106(105), 19-20. 21-22. 23 (R.: por. 4a)

werset: Ez 18,31

Ewangelia: J 5, 31-47

nawrócenie serca ...

Jest rzeczą co najmniej zastanawiającą, że jedyną grupą ludzi, z którymi Jezus ma ustawiczny problem w całej swej działalności są kapłani, faryzeusze i uczeni w Piśmie (Mt 9:34 nn; Mk 7:1 nn; 8:11 nn; Łk 5:21 nn itd.), a więc ci, którzy powinni niejako ex professo rozpoznać w Nim Mesjasza, bo mają ku temu wszystkie dane i wskazówki. Czy jest to jakaś specyficzna cecha Izraelitów, którzy od samego początku są ludem „o twardym karku” (Ps 94:10), o czym wspomina także pierwsze dzisiejsze czytanie, czy też może „ułomność” tych, którym wydaje się, że są blisko Boga i mają na Niego monopol?

A może jest to ogólnoludzka cecha wynikająca po prostu z pychy i zarozumiałości oraz z faktu, że człowiek zbyt szybko i zbyt łatwo przyjmuje za pewnik to, co jest dla niego wygodne i to co służy jego interesom? Tego rodzaju postawa, zatwardziałości serca jest niestety widoczna i dzisiaj. Człowiek nie chce się nawrócić, nie chce uznać Bożych argumentów, nie chce przyjść do Chrystusa, aby mieć życie wieczne, bo wystarczy mu to doczesne, dobrze urządzone. Bóg oczekuje od nas ustawicznego odrzucania siebie (Mt 16:24) i podążania za Nim, nawet wtedy, gdy wydaje nam się to absurdalne i pozbawione sensu. I to jest chyba najtrudniejsze i najbardziej wymagające oczekiwanie ze strony Boga. Nasz dobrze urządzony i zagospodarowany świat wydaje nam się tak swojski, jak Egipt dla Izraelitów błądzących po pustyni, tak zrozumiały, jak Tora dla faryzeuszów i oto mamy go opuścić i porzucić, aby udać się w nieznane jak Abram (Rdz 12:1 nn). A przecież wiemy doskonale, że dobrobyt i samozadowolenie równoznaczne jest ze stagnacją i obumieraniem. Przed tym właśnie chce nas chronić Chrystus. Przed skostnieniem i samozadowoleniem, przed pewnością opartą na naszych przekonaniach i naszych kalkulacjach. Chce nam -w zamian- ofiarować inny pokój i inną pewność, opartą na całkowitym zaufaniu Bogu samemu (J 14:27). Chce stworzyć w nas nowe serce i nowego ducha (Ez 11:19) poddanego i uległego jedynie Bogu. Do tego bowiem ostatecznie sprowadza się całe Jego nauczanie i Dobra Nowina. Do tego mają nas prowadzić Jego słowa i czyny, których dokonał w czasie swego ziemskiego życia.

Ale to wymaga od człowieka pewnej fundamentalnej odwagi, na którą tak często nas po prostu nie stać.