Materiały na Wielki Post

Wielki Post I                       Wielki Post II                       Wielki Post III                       Kazania Pasyjne                      
Rekolekcje Wielkopostne                       Drogi Krzyżowe                       Rekolekcje Wielkopostne

30 sierpnia 2007

dlaczego istnieje raczej coś niż nic? - cz.II

Jedynie ważnym pytaniem jest: „dlaczego istnieje raczej coś niż nic?”. Reszta nie ma znaczenia.

Kilka dni temu postawiłem tezę, że jedyną sensowną odpowiedzią na powyższe pytanie jest przyjęcie istnienia Bytu Absolutnego. Jak dotąd bowiem jest to jedyna racjonalna odpowiedź, która może być sensownie dyskutowana i wydaje się być niesprzeczna. Wprawdzie w historii filozofii mamy także inne próby odpowiedzi na powyższe pytanie, jak np. Heglowska filozofia bytu absolutnego czy Ducha Absolutnego, który jest samo-myślącą się myślą, ale próby te zostały zarzucone, czy nie były rozwijane tak dynamicznie i wielokierunkowo jak chrześcijańska koncepcja Ipsum Esse Subsistens. Niemniej jednak nawet filozoficzna teza Hegla o samo-myślącej się myśli jest nadal –w pewnym sensie- nie-materialistycznym uzasadnieniem świata. Według Hegla pierwotna jest bowiem myśl, czy raczej Logos, który w wyniku dialektycznego procesu wytwarza swoją własną antytezę czyli materię (Wszechświat materialny), żeby w ostatecznym etapie w syntezie dokonać pogodzenia sprzeczności (coincidentio oppositorum) w sublimacji do Absolutnego Ducha.

Wydawać by się mogło, że współcześnie stworzenie Teorii Ostatecznej (znanej po angielsku jako TOE - Theory of Everything) mogłoby być kolejną sensowną próbą odpowiedzi na powyższe pytanie. Taka Teoria Ostateczna miałaby za zadanie pokazać jak powstał samo-usprawiedliwiający się Wszechświat, który nie potrzebuje już żadnego zewnętrznego bytu jako usprawiedliwienia swojego istnienia. Innymi słowy uzasadnienie istnienia czegokolwiek powinno być elementem wewnętrznym materialnego Wszechświata i takiej –opisującej ten Wszechświat- teorii. Taka teoria musiałaby wyjaśnić nie tylko samo-powstanie Wszechświata, ale także jego szczegółową ewolucję, a nawet usprawiedliwić czy uzasadnić samą siebie.

Wygląda to coś jak Hegla Filozofia bytu, czy Ducha Absolutnego, z tą różnicą, że u Hegla początkiem jest myśl, która tworzy czy emanuje materię. W TOE byłaby to raczej materia, która w wyniku procesów ewolucyjnych emanuje myśl, a w końcu i samą teorię opisującą Wszechświat.

Wtedy można by zrezygnować z poszukiwania poza materialnym Wszechświatem uzasadnienia istnienia czegokolwiek. Okazuje się jednak, że stworzenie takiej (ostatecznej) teorii czy jak ją można nazwać- Ogólnej Teorii Wszystkiego nie jest wcale łatwe a nawet w ogóle niemożliwe. Zapowiadane przez fizyków teoretyków teorie ostateczne czy to w formie teorii superstrun, czy unifikującej cztery podstawowe oddziaływania teorii super-grawitacji utknęły –jak się wydaje- w martwym punkcie. Co jakiś czas zaglądam na strony internetowe Michio Kaku, Lee Smolin’a, czy Steven’a Hawking’a (żeby wspomnieć tylko największych) i jakoś mimo bardzo gorących zapewnień o bliskim zakończeniu prac, końca nie widać. Podejrzewam nawet, że nigdy go nie zobaczymy. Teoria ostateczna bowiem jest –jak sądzę- niemożliwa z logicznego punktu widzenia. Dwa teorematy Kurta Gödla: twierdzenie o niezupełności i twierdzenie o niedowodliwości spójności rzucają pewne światło na niemożliwość budowy samo-usprawiedliwiającego się systemu.

Pierwsze z nich mówi: „System albo jest zupełny, albo spójny. System zupełny jest sprzeczny wewnętrznie, albo system nie musi być sprzeczny, lecz wówczas istnieją zdania, których prawdziwości nie da się wywieść z aksjomatów i twierdzeń rozważanego systemu formalnego, tzn. system jest niezupełny”. Co oznacza, że albo jesteśmy w stanie zbudować taki system, w którym można dowodzić prawdziwości wszystkich zdań takiego systemu, jednak wówczas istnieje w systemie pewne prawdziwe zdanie P, którego zaprzeczenie ~P również jest prawdziwe i wtedy system jest sprzeczny. Albo system jest niesprzeczny, ale wtedy w systemie istnieją zdania, których prawdziwości nie można udowodnić z „wewnątrz” i dla udowodnienia ich prawdziwości musimy wyjść poza system.

Drugie twierdzenie o niedowodliwości spójności jest konsekwencją poprzedniego. Głosi ono, iż nie da się dowieść, w ramach tego systemu, spójności żadnego systemu formalnego zawierającego arytmetykę liczb naturalnych. Aby taki dowód przeprowadzić, niezbędny jest system wyższego rzędu, którego spójności w ramach niego samego również nie da się dowieść – i tak ad infinitum. (por. W Twierdzenie Gödla w Wikipedia – Wolna Encyklopedia

Jakie jest znaczenie twierdzeń Gödla dla niemożliwości stworzenia TOE (teorii ostatecznej)? Może o tym w następnym poście.