Materiały na Wielki Post

Wielki Post I                       Wielki Post II                       Wielki Post III                       Kazania Pasyjne                      
Rekolekcje Wielkopostne                       Drogi Krzyżowe                       Rekolekcje Wielkopostne

27 lutego 2010

niezwykła „troska” Sejmu ...

Sejm szykuje ustawę, zgodnie z którą nie sąd, lecz pracownik socjalny zdecyduje, czy zabrać dziecko rodzicom

Adres strony internetowej, na której można wysłać protest przeciwko projektowi ustawy uderzającej w polskie rodziny: http://www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php#podpis

Głosowanie w Sejmie 5 marca.

5 marca Sejm RP ma przyjąć nowelizację Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie , która narusza podstawowe wolności obywatelskie

Jej założenia to m.in.:

1) Pracownik socjalny ma prawo odbierania dzieci z domu, bez wyroku sądu.

2) W każdej gminie powstaną zespoły monitorujące nie tylko rodziny, w których występuje przemoc, lecz także przemocą zagrożone. Do ich uprawnień należeć będzie m.in.: zbieranie i przetwarzanie wrażliwych danych (takich jak np. przebyte choroby) o sprawcach przemocy i ich rodzinach, także bez ich zgody (!)

3) Na podstawie jednego donosu, każdej rodzinie będzie mogła zostać założona tzw. Niebieska Karta, także bez zgody osoby dorosłej dotknietej przemocą, a komisja złożona z 7 osób (m.in. przedstawicieli organizacji pozarządowych, edukacji, służby zdrowia) będzie gromadziła dane o rodzinie, obradowała o sposobach rozwiązania jej problemów i wdrażała je w rodzinach.

4) Rozszerza się definicję przemocy. Poradnik pracownika socjalnego precyzuje, że przemocą jest: dawanie klapsów, "zawstydzanie", "krytykowanie" np. "krytykowanie zachowań seksualnych" - co powoduje, że każdy rodzic podejmujący normalne działania wychowawcze, może być oskarżony o przemoc.

5)Buduje sie gigantyczną strukturę urzędniczą: od Krajowego Koordynatora do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, w randze ministra, przez wojewódzkich koordynatorów, po tzw. zespoły interdyscyplinarne w każdej gminie. W sytuacji gdy nie ma ani ministra ds. rodziny, ani nawet programu polityki rodzinnej.

Ustawodawca przewiduje, że problem przemocy dotyczy 50% rodzin w Polsce. Oznacza to, że połowa społeczeństwa ma zostać objęta systemem inwigilacji, poza kontrolą wymiaru sprawiedliwości.

Przepisy ustawy są niezgodne z Konstytucją RP, która mówi Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. (art. 47) ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu (art. 48 ust. 2)

Przepisy są niezgodne z prawem międzynarodowym. Konwencja o prawach dziecka ONZ, mówi w art. 9:

1. Państwa-Strony zapewnią, aby dziecko nie zostało oddzielone od swoich rodziców wbrew ich woli, z wyłączeniem przypadków, gdy kompetentne władze, podlegające nadzorowi sądowemu zdecydują, że takie oddzielenie jest konieczne.

I jeszcze opinia ks. Artura Stopki z "Gościa Niedzielnego":

"Sejm szykuje ustawę, zgodnie z którą nie sąd, lecz pracownik socjalny zdecyduje, czy zabrać dziecko rodzicom. Czytając taką informację trudno uniknąć skojarzeń z pojawiającymi się co jakiś czas w polskich środkach przekazu alarmującymi wiadomościami o decyzjach niemieckich Jugendamtów, które odbierają dzieci rodzicom na przykład za to, ze mówią do nich po polsku. Natychmiast rodzi się również skojarzenie ze sprawą małej Róży z Błot Wielkich, w sprawie której budzące kontrowersje decyzje podejmował sąd, a nie urzędnik w trybie administracyjnym. A co by było, gdyby wtedy decyzja leżała w rękach pracownika socjalnego, a nie sądu? Czy naprawdę ci ludzie są odpowiednio przygotowani do podejmowania tak odpowiedzialnych i mających ogromna wagę decyzji, skoro nawet sędziowie maja z tym czasami problemy? A przede wszystkim, czy w demokratycznym państwie prawa tak istotne decyzje dotyczące losu wielu ludzi należy składać w ręce urzędników?

Szykowana ustawa może bardzo mocno ingerować w życie rodzin. Jak wynika z medialnych zapowiedzi, ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie może wprowadzić między innymi sankcje prawne za stosowanie przez rodziców przemocy psychicznej wobec dzieci. Ale, jak zwraca uwagę dr Andrzej Kołakowski, pedagog z Uniwersytetu Gdańskiego, projekt deprecjonuje rodzinę i sam proces wychowania, ponieważ zabrania nie tylko klapsa. W załączniku do ustawy bicie czy duszenie ustawiono w jednym szeregu z krytyką dziecka. To stwarza pole do sporych nadużyć. Może się okazać, że zwykłe upomnienie za złe oceny, to poniżanie i prześladowanie dziecka.

Polskie państwo oraz obowiązujące w nim prawo powinny w coraz większym stopniu sprzyjać rodzinie. Nie przez wchodzenie w jej sprawy z butami, lecz przez tworzenie warunków do tego, aby rodzina mogła się rozwijać i czuć bezpiecznie.Okazuje się, że zamiast przyspieszyć wprowadzenie tego typu rozwiązań, najpierw skupiono się na zwiększeniu możliwości ingerencji państwa w życie rodziny. „Państwo nieobecne tam, gdzie obecne być powinno, jest równie niewiele warte, co państwo nadobecne tam, gdzie go w ogóle (albo niemal w ogóle) być nie powinno” - stwierdził Piotr Gabryel, komentując w „Rzeczpospolitej” proponowane zapisy ustawowe. Ma rację."