31 sierpnia 2018

XXII Niedziela w ciągu roku – B


Pwt 4,1-2.6-8

A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców. Nic nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i nic z tego nie odejmiecie, zachowując nakazy Pana, Boga waszego, które na was nakładam. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach powiedzą: Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny. Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję?

Jk 1,17-18.21-22.27

Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń. Odrzućcie przeto wszystko, co nieczyste, oraz cały bezmiar zła, a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata.

Mk 7,1-8.14-15.21-23

Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.

Homilia

Hipokryzja

Postawa krytykowana przez Jezusa w dzisiejszej Ewangelii jest nam wszystkim doskonale znana. To postawa tych wszystkich "sprawiedliwych", którzy zawsze wiedzą lepiej i sami siebie uważają za sprawiedliwych i doskonałych. Oni mają najlepsze, najsprawiedliwsze, najbardziej obiektywne normy moralne i oni wiedzą, co naprawdę jest dobre, a co złe. To sytuacja, w której stawiam siebie samego za ostatecznie obiektywną normę moralności. Jakże często zdarza mi się tak właśnie działać w przekonaniu, że oto ja jestem ostateczną wyrocznią, jedynym sprawiedliwym, uczciwym i zachowującym całe prawo w sposób doskonały.

Chrystus wcale nie głosi tolerancji dla zła i nie pochwala grzechu, nie broni gorszycieli i nie uznaje moralnego relatywizmu. Warto tutaj przypomnieć sobie Jego słowa z Ewangelii św. Łukasza: "Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych." (Łk 17:1-2). Z drugiej jednak strony ci, którzy tak szybko osądzają i "wystawiają laurki" czyż nie są czasami gorsi od tych, których sami tak pryncypialnie osądzają? Tak łatwo jest ferować wyroki, tak łatwo skazywać i potępiać, samemu nie będąc wcale lepszym ani doskonalszym. Czy nie jest bardzo często i tak, że takie wydawanie pochopnych sądów i gorszenie się jest raczej próbą odwrócenia uwagi od siebie?

Oczywiście ewidentne i wyrządzające krzywdę zło nie może i nie powinno być tolerowane. Nie można pod płaszczykiem "wszechmocnej tolerancji" zgadzać się, czy pochwalać różnego rodzaju grzechów i perwersji, ale też zbyt pochopne osądzanie i "odsądzanie od czci i wiary" jest niedopuszczalne.

Co więcej jest rzeczą, co najmniej ciekawą, że w naszym współczesnym (bardzo często na głowie postawionym) świecie wielkie grzechy i zbrodnie są nie tylko tolerowane i akceptowane, ale nawet próbuje się je przedstawić, jako "prawa człowieka", a sprawy mniejszej wagi są pryncypialnie napiętnowane i powodują powszechne zgorszenie. Przykład? Aborcja, będąca obiektywnym złem moralnym i zwykłym morderstwem jest nie tylko lekceważona i banalizowana, ale nawet domaga się dla niej "legalizacji", a jednocześnie wszyscy, albo prawie wszyscy gorszą się i oburzają na "nieludzkie traktowanie zwierząt". Nie jestem absolutnie zwolennikiem znęcania się nad zwierzętami, ale jest rzeczą, co najmniej dziwną i niezrozumiałą, że w niektórych krajach (Hiszpania, Francja) za przejechanie żółwia można dostać mandat do 4 tysięcy Euro, kiedy jednocześnie w szpitalach dokonuje się rocznie setki tysięcy "legalnych" aborcji. Oczywiście są to tylko skrajności, ale sądzę, że oddają one doskonale atmosferę współczesnego świata.

Mamy i my w Polsce bardzo popularne przysłowie, które mówi dokładnie o tym samym: "małych złodziei wieszają, dużym się kłaniają". A stosunki pracodawca – pracownik w naszej polskiej rzeczywistości "drapieżnego kapitalizmu", czyż nie są tego najlepszym przykładem?

Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Sam Chrystus odpowiada na to pytanie w dzisiejszej Ewangelii: "Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji..." I to jest właśnie hipokryzja i faryzeizm. Odrzucamy prawo Boże: "nie zabijaj", "nie kradnij", "nie cudzołóż", nie mów fałszywego świadectwa" i w jego miejsce wprowadzamy nasze ludzkie prawa promujące egoizm, liberalizm, fałszywą tolerancję, perwersje i zboczenia. Domagamy się tolerancji dla poważnych przestępstw, a gorszymy się drobnymi wykroczeniami i niedoskonałościami. Przenieśliśmy środek ciężkości i centrum z obiektywnego Prawa Bożego i zastąpiliśmy go naszymi prawami ludzkimi opartymi na "widzimisię" i poszukiwaniu jedynie przyjemności, zaspakajaniu egoistycznych zachcianek.

I jest to dokładnie to, o czym mówi Chrystus na zakończenie Ewangelii: "... z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym."



Homilia alternatywna

Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli ...

Oj, jakże często w naszym życiu codziennym, a może nawet jeszcze bardziej w życiu religijnym spotykamy i dzisiaj taką właśnie faryzejską postawę hipokryzji, która przecedza komara i daje dziesięcinę z mięty, kopru i kminku (Mt 23,22-23)*, a nie zauważa czegoś daleko ważniejszego. Taką właśnie postawę obłudy i hipokryzji napiętnuje dzisiaj Jezus w Ewangelii. Postawę ludzi, którzy przywiązują wagę do rzeczy małych, czasami drugorzędnych, ludzi, którzy gotowi są u innych dostrzegać najmniejsze błędy i potknięcia, a jednocześnie w stosunku do swoich własnych błędów tak bardzo są tolerancyjni i tak bardzo -po prostu- ślepi. Taka postawa potrafi zatruć atmosferę w najlepszych nawet rodzinach, ale i w klasztorach. Cóż dodać, cóż ująć, cóż zmienić w słowach samego Jezusa: "Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach: Ten lud czci Mnie tylko wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji". Jakże często ludzie tego typu są tak głęboko przekonani o swojej świętości i doskonałości, że nic, nawet te słowa samego Mistrza nie wywołują w nich żadnych wyrzutów sumienia i żadnej refleksji. Dlaczego tak jest? Bo ich serce stwardniało, bo ich religijność sprowadza się najczęściej do kilku zewnętrznych i pustych rytuałów (jak obmywanie kubków i dzbanków), bo ich miłość wywietrzała, bo ostatecznie ich wiara jest tylko zbiorem martwych reguł i tradycji.

Warto jednak zapytać i siebie samego: "A ja? Czy i ja nie należę do tej grupy? Czy i ja nie mógłbym sobie czegoś -w tym względzie- zarzucić? Warto zadawać sobie takie pytania często, bardzo często, a właściwie zawsze ile razy mam ochotę kogoś skrytykować, coś komuś zarzucić, wytknąć, coś u kogoś poprawić, skorygować... Warto sobie takie pytania zadawać i powtarzać: "Czy ja się, aby przypadkiem nie czepiam głupstw u innych tylko po to, aby przykryć daleko większe błędy u siebie?"

Ale jest też i inna myśl w dzisiejszej Ewangelii. To myśl o tym, co drzemie w naszych sercach. Jeśli wszędzie widzę zło, nieprawość, głupotę... czy to, aby nie pochodzi z mojego serca? Czy to, aby nie moje serce jest źródłem przewrotności, zazdrości, chciwości, obłudy, pychy i głupoty? Jak ja przyczyniam się do wzrostu dobra w świecie? Czy tylko moim ustawicznym narzekaniem, utyskiwaniem, podejrzeniami, poprawianiem i naprawianiem innych? Czy aby nie dbam za bardzo i z przesadą o czystość zewnętrznej strony kubka i miski, skoro jednocześnie -w środku- pełne są one obłudy i chciwości, zdzierstwa i egoizmu? Takie pytania i rozważania na pewno nie są łatwe i przyjemne. Bo stawiają mnie one wobec mnie samego i wobec Boga, bo każą mi rewidować moje życie i moje postępowanie na każdym kroku i ustawicznie poddają w wątpliwość moją rzekomą świętość, nieomylność, dobroć, uczciwość i prawość. A zło jest obecne przede wszystkim w moim sercu i stamtąd wypełza, aby zatruwać i moje, i innych życie.

Z wnętrza, z serca mego pochodzą złe myśli o innych... tylko z mego serca... nie z zewnątrz...

* (Mt 23,22-23) „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!