Materiały na Wielki Post

Wielki Post I                       Wielki Post II                       Wielki Post III                       Kazania Pasyjne                      
Rekolekcje Wielkopostne                       Drogi Krzyżowe                       Rekolekcje Wielkopostne

28 lutego 2014

VIII Niedziela w ciągu roku – A

VIII Niedziela w ciągu roku – A

Iz 49:14-15

Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.

1Kor 4:1-5

Niech więc uważają nas ludzie za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych. A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny. Mnie zaś najmniej zależy na tym, czy będąc osądzony przez was, czy przez jakikolwiek trybunał ludzki Co więcej, nawet sam siebie nie sądzę. Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwałę.

Mt 6:24-34

Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?

Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.

Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

Nikt nie może dwóm panom służyć

Nie na dzisiejsze czasy wydają się słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. "Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co będziecie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się będziecie przyodziewać. Przypatrzcie się ptakom ..." Czyżby Chrystus pochwalał tu nieróbstwo, czyżby sprzyjał znanym nam "niebieskim ptakom" i "dzieciom kwiatom", leniom, nierobom i ludziom nieodpowiedzialnym, liczącym na "mannę z nieba"? Łatwo można do takiego wniosku dojść czytając słowa dzisiejszej Ewangelii tylko pobieżnie. ale przecież wiemy, że tak nie jest. On sam (jak mniemano) był synem rzemieślnika i na pewno wiedział doskonale jak ciężko trzeba pracować na "chleb powszedni", jak w pocie czoła należy zdobywać konieczne do życia środki. Na pewno nie pochwala więc nieróbstwa i bezczynności, nieodpowiedzialności i braku zaradności.

Przestrzega nas jednak przed nadmiernym przywiązywaniem wagi do dóbr doczesnych, przed zaślepieniem, przed uznaniem, że całe moje życie do tego wymiaru się sprowadza. Czyż te przestrogi nie są na dzisiejsze czasy? Zobaczmy, jak wielu ludzi tak bardzo się "zagalopowało" w swej zaradności, że zapomnieli o wszystkim innym, że dla nich całe życie sprowadza się do zapewnienia sobie doczesnego dostatku i dobrobytu nawet kosztem innych, kosztem sprawiedliwości społecznej, kosztem zwykłej uczciwości. Zawsze kiedy czytam te słowa, myślę o tych, którzy zapomnieli o tym, że obok nich żyją inni ludzie, że świat jest piękny i godny podziwu i zachwytu, o tych, którzy zaślepieni zostali tak bardzo "mamoną", że nic innego poza nią już nie widzą, że nie liczy się dla nich własna rodzina, dzieci, przyjaźń, życie wieczne, nic poza pieniądzem.

Czy Jezus w dzisiejszych przypowieściach nie chce nam po prostu powiedzieć: „Nie jesteś nieszczęśliwy dlatego, że przymierasz głodem lub dlatego że czegoś ci brakuje, ale dlatego, że za duże masz wymagania. Przestań nadmiernie gromadzić i zabiegać o to co jest drugorzędne, a będziesz na pewno szczęśliwszy”?

Czy nie chce też powiedzieć; „Zaufaj bardziej Bogu niż swoim możliwościom, układom, koneksjom i swojemu bogactwu, a będziesz o wiele szczęśliwszy”?

Gdzieś kiedyś wyczytałem, że np. 260 najbogatszych ludzi świata ma na swoich kontach tyle, ile roczny dochód 3 miliardów najuboższych, a więc tej drugiej, biedniejszej połowy świata. Co oni z tą "mamoną" robią? Czyż to nie jest szokujące? Czyż to nie jest to o czym mówi Chrystus?

Niedawno znalazłem i taką informację: "Biedne dzieci w Indiach, Chinach i Pakistanie szyją ręcznie piłki dla wielkich firm sportowych". Te dzieci nie mają możliwości chodzenia do szkoły, nie mają zabawek, nie mają dzieciństwa, ale ..... ich niewolnicza praca "umila” życie milionom innych, sportowych fanów nawet nieświadomych tej niesprawiedliwości. A jakby tego nie było dosyć, to według danych UNESCO na zapewnienie szkoły dla wszystkich biednych dzieci  na świecie potrzeba rocznie 8 miliardów dolarów. Na przygotowanie zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi wydano 50 miliardów dolarów. I znowu jedni nie mogą nawet marzyć o szkole, kiedy inni wydają krocie na przyjemności.

Ale czy trzeba aż tak daleko sięgać. Spójrzmy wokół nas, na nasze społeczeństwo, na nasze układy i nasze życie. Ileż w nim niesprawiedliwości, ileż zaślepienia mamoną, ileż egoizmu i bezduszności ....

"Mamona" zaślepiła świat całkowicie i Chrystus przed tym właśnie przestrzega, ale i przed uspokajaniem swojego sumienia: "Ja przecież muszę dbać o siebie i swoich najbliższych. Nie nakarmię wszystkich głodnych i wszystkim potrzebującym nie pomogę. Muszę zapewnić najpierw sobie i swoim dzieciom "godziwe warunki życia", a później będę mógł myśleć o innych" ... Czyż to też nie jest zaślepienie?  Przypowieść o bogaczu i Łazarzu narzuca się sama ... A słowa Jezusa: „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych ...” pozostają nadal aktualne.

Panie nie pozwól, aby mamona zasłoniła mi świat i drugiego człowieka ...
Nie pozwól, abym zapomniał o Twoim Królestwie ...
Bo ostatecznie .... komu ja służę ....?


-------------------------------------------------------------------

No one can serve two masters

It seems that the words of Christ in today's Gospel are not for the contemporary world. "Do not be anxious about your life, what you will eat or drink, or about your body, what you will be wearing. Consider the birds ..." Does Jesus approve the idleness by this, does He really favour famous "blue birds " and "children flowers ", does He suggest the laziness, and support irresponsible people, counting on the "manna from heaven"? You can easily come to this conclusion by reading the words of today's Gospel only briefly and superficially. But we know that it is not so. He was (supposedly) the son of a craftsman and certainly knew very well how hard you have to work for "daily bread" and that in the sweat of your brow one should acquire the necessary measures to life. Certainly He doesn’t approve idleness and procrastination, irresponsibility and lack of creativity.

However, He warns us against the specific attention to the worldly goods, against the blindness of greediness, against the error of considering that my whole life is reduced to only these material dimensions. Are these warnings not for today? Let's see how many people so much "progressed" in their "resourcefulness", how they forgot everything else, that for them the whole life is summarized in securing worldly prosperity and well-being, even at the expense of others, at the expense of social justice at the expense of ordinary honesty. Whenever I read these words, I think of those who have forgotten that they live next to other people, that the world is beautiful and worthy of admiration and delight of those who have been blinded by so much "mammon" they see nothing else beyond money. They do not see their own family, children, friendship, eternal life, nothing else but money.

Does not want Jesus in these parables simply say: "You're not unhappy because starvation or because you are missing something, but because you requirements are for a large. Stop to amass and seek to collect what is secondary, and you'll definitely be happier"?

Does He not want to say also: "Trust in God rather than in your capabilities, systems, cleverness and your wealth, and you'll be much happier"?

I read somewhere once that, for example 260 richest people in the world have on their accounts as much as the annual income of three billion poorest, more that the poorer half of the world. What are they doing with the "mammon"? Is it not shocking? Is not that what Christ is talking about?

I recently found also this information: "The poor children in India, China and Pakistan, are sewing by hand the soccer balls for the big companies". These children cannot go to school, they have no toys, no childhood, but ..... their slave labor makes kind the lives of millions of other sports fans even unaware of this injustice. And as if that were not enough, according to UNESCO to provide schools for all the poor children in the world we need only $8 billion annually. At the same time to prepare the Winter Olympic Games 2014 in Sochi 50 billion dollars were spend. Again, some people cannot even dream of school, when others spend a fortune on their pleasure.

But do we need to go that far. Let us look around us, our society, our systems and our lives. How much injustice is in it, how much blindness of mammon, how much selfishness and egoism, and arrogance....?

The "Mammon" blinded the world completely and Christ warns us before we fall in that blindness. He warns us also against quieting our conscience: "I still have to take care of myself and my family. I cannot feed all the hungry of the world. I have to ensure first my life and the life of my kids and then I'll be able to think about others' needs ..." Is it not an infatuation? The parable of the rich man and Lazarus imposes itself ... And the words of Jesus: "whatever you did for one of these least brothers of mine ... you did it to me …" remain valid.

Lord do not let the mammon blind me so much that I don’t see the world and another people in it ...

Do not let me forget about your kingdom...
Because eventually.... whom I serve....?