Materiały na Wielki Post

Wielki Post I                       Wielki Post II                       Wielki Post III                       Kazania Pasyjne                      
Rekolekcje Wielkopostne                       Drogi Krzyżowe                       Rekolekcje Wielkopostne

30 września 2010

qui tacet consentire videtur (1) ...

Kilka lat temu miałem przyjaciela. Był już wtedy poważnie chory. Choroba jego była jednak uleczalna, pod warunkiem, że podda się leczeniu. On sam jednak lekceważył sobie chorobę. Żyliśmy w przyjacielskiej paczce radośnie i beztrosko. I nikt z “przyjaciół” nie ośmielił się powiedzieć czegokolwiek na temat powagi jego sytuacji, czy stanu jego zdrowia, aby nie stwarzać napięć, aby nie gasić tej beztroski i radości życia. Ja sam kilka razy próbowałem coś mu na ten temat powiedzieć, gdyż stan jego zdrowia się pogarszał. Za każdym jednak razem wymawiano mi brutalność, uznawano moje uwagi za niegrzeczne, za „nie w porę”, „nie na miejscu”, za fatalizm i czarnowidztwo. Wszystkie moje próby uwag przyjmowano z niesmakiem, przyjaciele wmawiali mi, że jestem pesymistą i grubianinem, że jestem niedelikatny a nawet niegrzeczny z tymi moimi „nie w porę” uwagami. Zaprzestałem więc mówienia czegokolwiek na ten temat. Dałem spokój. Po pewnym czasie przyjaciel ów zmarł. Wszyscy jego “przyjaciele” i znajomi byli obecni na pogrzebie, wszyscy płakali krokodylimi łzami. Wszyscy powtarzali, że szkoda, że taki młody, że mógł jeszcze żyć, bo przecież jego choroba była uleczalna ... A mnie tłukł się w głowie jeden wyraz i chciałem go wykrzyczeć na całe gardło właśnie wtedy nad grobem naszego przyjaciela: Faryzeusze! Hipokryci!!!

Mój bracie, pozwól mi powiedzieć Ci czasem, że jesteś chory, mimo że moje słowa być może nie będą delikatne, albo nawet czasem stworzą pewną sytuację napięcia. Ja nie chcę Cię obrażać, ani wynosić się nad Ciebie, ale nie chcę też, abyś umarł. A ponadto będę Ci również wdzięczny, jeśli i Ty zwrócisz mi uwagę, że jestem chory. Bo czasami rzeczywiście jestem, chociaż tego nie widzę lub nawet nie chcę widzieć. Powiedz mi więc, ale bądź też zdolny przyjąć to, co ja mam Ci czasami do powiedzenia. Bo jak mówi starożytne, łacińskie przysłowie: “Qui tacet consentire videtur”(Kto milczy widocznie się zgadza).

28 września 2010

29.09. Świętych Archaniołów: Michała, Gabriela i Rafała




Dn 7,9-10.13-14

Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła - płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

lub

Ap 12,7-12a

I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych - aż do śmierci. Dlatego radujcie się, niebiosa i ich mieszkańcy!

J 1,47-51

Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu. Powiedział do Niego Natanael: Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym. Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela! Odparł mu Jezus: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to. Potem powiedział do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego.


Aniołowie - czy istnieją?

Według Pisma Świętego Michał, Gabriel i Rafał to trzej spośród siedmiu Archaniołów stojących przed Bogiem. Zarówno Żydowska, jak i Chrześcijańska tradycja uznaje istnienie aniołów i wierzy w ich specjalne posłannictwo oraz szczególną służbę, jaką maja oni do spełnienia wobec ludzi z przykazania Bożego.

Archanioł Michał - Jego imię znaczy "Któż jak Bóg?" W tradycji biblijnej uznany za szczególnego opiekuna narodu Wybranego (Dn 12,1) i Kościoła. W Apokalipsie (Ap 12,7-9) przedstawiony jako przywódca zastępów anielskich w walce z Szatanem,

Archanioł Gabriel - Jego imię znaczy "Bóg jest Mocą". Jest specjalnym posłannikiem Boga w zapowiadaniu niezwykłych wydarzeń zbawczych. To on przepowiedział przyjście Mesjasza prorokowi Danielowi (Dn 8,15), a według Ewangelii św. Łukasza był posłany do Zachariasza i do Maryi w dniu zwiastowania (Łk 1),

Archanioł Rafał - Jego imię oznacza "Bóg uzdrawia". Sam siebie przedstawia, jako tego, który zanosi modlitwy ludzi przed tron Boży (Tb 12,15). Według Ewangelii św. Jana jest on łączony z sadzawką Betesda w Jerozolimie, gdzie dokonywały się liczne uzdrowienia.

Egzystencja duchów czystych, jak o aniołach mówi teologia, nie wydaje się być racjonalnie uzasadniona i wytłumaczalna jedynie na podstawie czysto logicznego rozumowania. O ich istnieniu wiemy z Objawienia zawartego w Piśmie świętym. Według tegoż objawienia, są to istoty stworzone przez Boga i żyjące niejako w dwóch światach lub stanach: w niebie -w ustawicznej obecności Boga- i jako posłane ku pomocy człowiekowi. Ale wedle tegoż samego objawienia istnieją również aniołowie upadli, ci którzy odmówili służby Bogu i ich rzeczywistością jest stan piekła i odrzucenia, a ich "posłannictwem" (oczywiście przeciwnym Bogu) jest kuszenie człowieka i odwodzenie go od Boga. Istnienie aniołów, ich duchowa natura, fakt istnienia dobrych i upadłych aniołów, rola Archaniołów i ich działanie są przedmiotem katolickiej doktryny wiary opartej na objawieniu zawartym w Piśmie świętym.

Św. Tomasz z Akwinu mówiąc o aniołach stwierdza, że: "są to inteligencje (duchy) czyste, niezłożone z materii i formy, ale złożone z aktu i potencji, w których można rozróżnić to czym taki byt jest i fakt, że on istnieje" (S.Th. I, I, Q50). Ponadto według nauczania teologów scholastycznych aniołowie będąc duchami czy też inteligencjami czystymi nie mają możliwości mylenia się ani, co za tym idzie nawracania. Stąd upadli aniołowie zbuntowali się przeciwko Bogu z pełną świadomością tego, co czynią i nie mogą się ani usprawiedliwiać niewiedzą, ani nawrócić. *

Dla naszych jednak potrzeb wystarczy może uświadomić sobie, że Bóg w swojej nieskończonej dobroci przewidział nawet takie stworzenia jak aniołowie, aby okazać człowiekowi swoją miłość i miłosierdzie.

Święci Aniołowie Boży - wspomagajcie mnie waszą czystą mocą i pomocą w walce z nieprzyjaciółmi Boga i moimi nieprzyjaciółmi.

* Wszystkich zainteresowanych odsyłam niniejszym do Sumy Teologicznej św. Tomasza, gdzie w części I, tomu I poświęca on zagadnieniu aniołów kwestie od 50 do 74. Jest to sławny traktat Tomasza "O Aniołach - De Angelis".

27 września 2010

jak szatan ocenia człowieka


Relacja sporządzona przez znanego jezuitę, o. Domenico Mondrone, który bezpośrednio doświadczył spotkania ze złym duchem podczas obrzędu egzorcyzmów.

Nigdy nie zdołasz zrozumieć - mówi szatan - jak bardzo nienawidzę was, ludzi. Jak bardzo jesteście wstrętni. Chlubicie się najwyższą godnością wśród zwierząt, a jesteście z nich najohydniejsi. Wasze istnienie budzi we mnie wstręt. Uważam was za coś gorszego od waszych świń. Sądzicie, że jesteście inteligentni, a okazujecie się bardzo głupi. Wystarczyłoby zobaczyć, co wam podsuwam przez wielu "naukowców", którzy są na mojej służbie, i co daję wam w formie napuszonych, uczonych bredni.

Pomyśl o tym, czym poję i karmię przez moją prasę! Wy mielibyście być Jego najszlachetniejszym stworzeniem? Wystarczy parę świństw, aby was kupić. Zaraz poddajecie się pokusom mych posłańców. Przywiązujecie wielką wagę do waszej wolności, a pozwalacie się schwytać w moją niewolę. Och, jakie kpiny mogę sobie z was stroić w imię tej waszej wolności. Okazujecie wstręt wobec tego, co jest brudne, a tymczasem jesteście zupełnie, ulegli waszym namiętnościom, tarzacie się w waszych obrzydliwościach, jak świnie w błocie... Dla kobiety, czy dla garści złota jesteście gotowi pozarzynać się, co jest cudowne. Wiele zyskał Ten - tam, że przelał krew, aby was odkupić? Odkupić was od czego, od grzechu? Przecież nurzacie się w nim tak, że omal nie utoniecie! A co dopiero mówić, gdy wywołam wśród was ducha zazdrości, oszczerstw, nienawiści, rywalizacji, zemsty.

Innym razem szatan wyznaje: Maryja jest tą, która wprowadza ogromne zamieszanie w moich planach. Jest niszczycielką mojego królestwa. Nie pozwala odnieść mi zwycięstwa i już przygotowuje mi klęskę? Ciągle plącze mi się pod nogami, wciąż przeszkadzając mi, przecinając mi drogę, podpuszczając swoich fanatyków do odbierania mi dusz. Tam, gdzie sięgają moje głośne podboje, Ona w rozprzestrzeniającej się ciszy mnoży swoje zwycięstwa.

D. Mondore, „W cztery oczy ze złym duchem”

25 września 2010

XXVI Niedziela w ciągu roku – C

Am 6,1a,4-7

Biada beztroskim na Syjonie i dufnym na górze Samarii, książętom pierwszego z narodów, których słucha dom Izraela. Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach; jedzą oni jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory. Fałszywie śpiewają przy dźwiękach harfy i jak Dawid obmyślają sobie instrumenty do grania. Piją czaszami wino i najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa. Dlatego teraz ich poprowadzę na czele wygnańców, i zniknie krzykliwe grono hulaków.

1Tm 6,11-16

Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością! Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany i [o nim] złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków. Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa – Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata – ażebyś zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ukaże je, we właściwym czasie, błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen.

Łk 16,19-31

A żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.

Biada beztroskim i zadufanym

Ileż to razy mieliśmy okazję się przekonać, że bogactwo, a szczególnie to nieuczciwie i zachłannie zdobywane nie przynosi szczęścia? A chociażby i wybory ostatnich lat pokazują nam stale, że ludzie, którzy zapomnieli, po co zostali wybrani, jako reprezentanci narodu i "oddali się z rozkoszą nabijaniu swoich kies" ostatecznie z kretesem przegrali. I oby tylko tak się to skończyło. Bo jeśli nowe (stare), neo-komunistyczne władze dobiorą się do majątków tych panów, to wcale się nie zdziwię i nawet im przyklasnę. Byłaby to dobra nauczka dla ich beztroski i zadufania. Pokazali bowiem wystarczająco na czym im naprawdę zależało i warto by było ich porozliczać, skoro oni nie zrobili tego w swoim czasie. Ale zostawmy na boku politykę, bo ona ma swoje prawa i swoimi (nie zawsze czystymi i uczciwymi) zasadami się rządzi.

Beztroscy i zadufani w sobie żyją jednak dookoła nas i wydaje się, że dobrze im się powodzi. Niektórzy im nawet zazdroszczą i chcieliby dołączyć za wszelką cenę do ich grona. Przestrogą jest jednak przypowieść z dzisiejszej Ewangelii, a także gorzkie słowa proroka Amosa z pierwszego czytania.

Zdumiewa arogancja i zadufanie, większości ludzi bogatych. Oczywiście nie można uogólniać, ale trudno jest rzeczywiście znaleźć wśród bogatych tego świata takich, którzy nie byliby zaślepieni swoim bogactwem. Czasami mam wrażenie, że nie jest to nawet zła wola, ale jakaś niebezpieczna choroba oczu, ślepota, czy katarakta, która nie pozwala im widzieć dalej niż czubek własnego nosa. Oni tak bardzo uwierzyli w siłę swoich bogactw, tak bardzo zaufali potędze pieniądza, tak bardzo zaskorupili się w swoim dostatku i dobrobycie, że nie są nawet w stanie dostrzec, że tuż obok, niejako na progu ich domu, "żyje żebrak" - człowiek biedny, samotny, opuszczony, nieudacznik, któremu się nie powiodło. A może jemu nie powiodło się właśnie dlatego, że im powodzi się za dobrze? Tylko, że im to nawet do głowy nie przyjdzie. Oni są tak ślepi i zadufani w sobie, że taka myśl jest im całkowicie i absolutnie obca. Ci bogaci są nawet skłonni nerwowo i brutalnie opędzać się od potrzebujących i biednych, twierdząc, że bieda jest tylko i wyłącznie efektem lenistwa i jeśli ktoś żyje w biedzie, to widocznie sobie na to zasłużył. A słowa takie, jak powyższe są dla nich jedynie wyrazem grubiaństwa i braku kultury osobistej. Spróbujcie powiedzieć coś takiego „w salonach” współczesnego świata, a przykleją wam łatkę –delikatnie mówiąc- grubianina, o ile nie gorszą.

Bogaty Łazarz jest doskonałym przykładem powiedzenia, że niewielka władza i odrobina dobrobytu zaślepia. Człowiek, który -w bardziej lub mniej uczciwy sposób- dorobił się majątku jest jak szkło do którego dodano odrobinę srebra. Dopóki szkło jest bez domieszki srebra, jest przeźroczyste i można przezeń zobaczyć świat i innych ludzi, ale jeśli dodać do niego odrobinę srebra, staje się lustrem i można już zobaczyć tylko siebie. Świat i inni ludzie są niewidzialni, niezauważalni.

Nie znaczy to wcale, że bogactwo samo w sobie jest złe i że każdy bogaty jest egoistą, czy arogantem, ale jest chyba tak, że trudniej jest mu dostrzec innych i ich potrzeby. Jest chyba tak, że jest on niejako w większym niebezpieczeństwie zadufania i zaślepienia swoim bogactwem. O ileż trudniej przychodzi mu się dzielić? O ileż bardziej musi być ostrożnym, aby nie wpaść w pychę i beztroskie nadużywanie dóbr? I ku takim ludziom skierowana jest przestroga dzisiejszej Ewangelii i słowa samego Chrystusa „Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego. ... jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego” (Mk 10,23-25). Bo bogactwo samo w sobie nie jest złe, ale kryje się w nim niebezpieczeństwo: skąpstwa, zachłanności, ślepoty, arogancji, beztroski, zadufania ...

Chroń mnie Panie przed niebezpieczeństwem bogactwa.
Otwórz moje oczy na potrzeby innych, abym posiadając nie zapomniał,
że najlepszą rzeczą jaką mogę zrobić z tym co posiadam,
jest dzielenie się tym z innymi.

A wszystko czym się nie podzieliłem z innymi
będzie mi ciążyć nieznośnie w dniu Sądu Ostatecznego.

cegła ...


Młody, zdolny urzędnik, któremu dobrze wiodło się w życiu jechał szybko swoim nowym Jaguarem.

Przyglądał się dzieciakom wyglądającym zza rzędu samochodów i nawet zwolnił, bo wydawało mu się, że coś zauważył. Kiedy przejeżdżał obok, dzieciaki się schowały. W zamian za to zobaczył jak cegła uderza w drzwi jego nowiutkiego Jaguara. Gwałtownie wcisnął hamulec i wycofał szybko w miejsce skąd wyleciała cegła. Zły wyskoczył z samochodu, złapał najbliżej stojącego chłopca przycisnął do samochodu i potrząsając krzyczy:

„Co to ma znaczyć szczeniaku, czy widzisz co zrobiłeś? To jest nowiutki samochód i ta cegła będzie cię drogo kosztowała !!!”

Chłopak płacząc odpowiada:
„Proszę mi pomóc proszę Pana ... bardzo proszę, przepraszam, ale nie wiedziałem już co mam zrobić”.
I dodaje: „rzuciłem ta cegłę, bo nikt nie chciał się zatrzymać ... „

Ze łzami w oczach zwiesza głowę i pokazuje na leżącego obok za samochodem innego chłopaka.
I dodaje: „To jest mój starszy brat. On jest inwalidą i spadł z wózka, a ja nie umiem go podnieść bo jest za ciężki dla mnie.”
„Czy mógłby mi Pan pomóc go posadzić na wózku, bo on się pokaleczył” – prosi zapłakany maluch.

Poruszony, młody urzędnik, nie wie co powiedzieć, podnosi inwalidę na wózek i czuje jak w gardle rośnie mu wzruszenie i wstyd. Kiedy usadowił już inwalidę na wózku i obejrzał, uspokoił się trochę widząc, że poza drobnymi zadrapaniami nic mi się nie stało.

Wtedy rozpromieniony maluch uśmiechając się rozbrajająco mówi:
„Dziękuję bardzo i niech Bóg Panu wynagrodzi”.

Zaszokowany zbytnio tym co przeżył, młody urzędnik nie wie co powiedzieć i patrzy zdumiony za oddalającymi się dzieciakami. Wraca wolno do swojego Jaguara. Szkoda poczyniona przez cegłę jest znaczna, ale ... postanawia jej nie naprawiać, bo słyszy jakiś cichy głos w swojej głowie mówiący:
Nie pędź przez życie tak szybko, aby ktoś musiał aż cegłą rzucać, aby zwrócić na siebie uwagę.

Pan Bóg szepcze w naszym wnętrzu i mówi do naszego serca. Ale kiedy nie masz czasu i ochoty Go słuchać musi rzucić w ciebie cegłą, abyś zwolnił, zatrzymał się i posłuchał, co ma ci do powiedzenia.

Do ciebie należy wybór : posłuchać go czy nie ?


sprawiedliwy świat ....

W książce „Reconsidérer la richesse” (Przemyśleć na nowo bogactwo) wydanej w 2004 roku, autor Patrick Viveret podaje ciekawe spostrzeżenia dotyczące rozdziału bogactw w zglobalizowanym świecie. I tak np. pisze min.:

225 największych fortun świata zgromadziło tysiąc miliardów (czyli jeden bilion) dolarów, a więc tyle ile roczny dochód uboższej połowy ludzkości (ponad 3,5 miliarda ludzi).

Trzech (3) najbogatszych ludzi na świecie ma więcej niż dochód narodowy 48 najuboższych krajów świata.

Aby zapewnić wszystkim ludziom ubogim (na całym świecie) najbardziej fundamentalne potrzeby życiowe (jedzenie, wodę pitną, podstawowe wykształcenie i opiekę medyczną) potrzeba rocznie około 40 miliardówdolarów, ale jednocześnie corocznie tylko na reklamę wydaje się 10-rotnie więcej czyli 400 miliardówdolarów.

Ciekawa jest też tabela zestawiająca wielkość niektórych wydatków we współczesnym świecie w miliardach dolarów rocznie:

Zbrojenia na świecie – 780 mld
Narkotyki – 400 mld
Alkohol (tylko w Europie) – 105 mld
Papierosy (tylko w Europie) – 50 mld
Rozrywki i wypoczynek (tylko w Japonii) – 35 mld
Pożywienie dla piesków i kotków w USA i w Europie – 17 mld
Zaspokojenie głodu na świecie – 13 mld
Zużycie perfum w USA i w Europie – 12 mld
Na lody w Europie wydaje się – 11 mld
Zapewnienie dostępu do wody dla wszystkich ludzi na świecie – 9 mld
Zakup kosmetyków tylko w USA – 8 mld
Zapewnienie wszystkim dzieciom na świecie podstawowej edukacji - 6 mld

Warto zauważyć, że dla zapewnienia wszystkim ludziom na świecie podstawowych potrzeb ludzkich (żywność, woda i szkoła, bez opieki medycznej) potrzeba rocznie 28 miliardów $, czyli niewiele ponad połowę tego co wydaje się w Europie na papierosy, lub niewiele więcej niż wydaje się w USA i Europie na kosmetyki i perfumy.
Na pożywienie dla piesków i kotków w USA i w Europie wydaje się dwa razy więcej niż potrzeba na zapewnienie bieżącej wody dla wszystkich, którzy jej jeszcze nie mają (na całym świecie).

Sama tylko Polska wydaje rocznie na zbrojenia 14 razy tyle co roczny budżet Stolicy Apostolskiej. I po co krzyczeć o kosztach papieskich wizyt?

Na lody w Europie wydaje się rocznie 11 miliardów $ czyli prawie dwa razy więcej niż potrzeba aby wszystkim dzieciom na świecie zapewnić podstawowe wykształcenie.

To jest „sprawiedliwy i równy” świat. Dlaczego w tym względzie nikt nie domaga się równych praw dla wszystkich. Dlaczego parlamenty „jaśnie oświeconych krajów” nie biją na alarm, że pogwałcone zostają podstawowe prawa ludzkie?

W swej encyklice „Caritas in Veritate” Papież Benedykt XVI przypomina:

W wielu ubogich krajach utrzymuje się i grozi pogłębieniem się krańcowa niepewność życia, jako konsekwencja braku żywności: głód zbiera jeszcze mnóstwo ofiar pośród tylu współczesnych Łazarzów, którym nie zezwala się, jak postulował Paweł VI, by zasiedli przy stole bogacza. (Populorum Progressio, n. 47)
Głód zależy nie tyle od niewystarczających zasobów materialnych, ile raczej od niewystarczających zasobów społecznych, spośród których najważniejszy jest natury instytucjonalnej. To znaczy, brakuje struktury instytucji ekonomicznych, będących w stanie zarówno zagwarantować regularny i odpowiedni z punktu widzenia wyżywienia dostęp do pokarmu i wody, jak i stawić czoło pilnym sytuacjom związanym z pierwszymi potrzebami oraz prawdziwymi kryzysami żywnościowymi ...

W Encyklice „Sollicitudo Rei Socialis” Papież Jan Paweł II pisał:

Dziś, gdy kwestia społeczna nabrała wymiarów światowych, owa miłość preferencyjna oraz decyzje, do jakich pobudza, nie mogą nie obejmować wielkich rzesz głodujących, żebrzących, bezdomnych, pozbawionych pomocy lekarskiej, a nade wszystko nie mających nadziei na lepszą przyszłość; nie można nie brać pod uwagę istnienia tych rzeczywistości. Niezauważenie ich oznaczałoby upodobnienie się do „bogatego smakosza”, który udawał, że nie dostrzega żebraka Łazarza leżącego u bramy jego pałacu (por. Łk 16, 19-31).” (n. 42)

A iluż to dzisiejszych „smakoszy” trwoni krocie na rzeczy drugo- i trzeciorzędne, na bzdury, na modne ciuchy, na rozpustę i udaje, że nie ma u ich drzwi Łazarza, który umiera z głodu? Aby nakarmić wszystkich umierających z głodu na całym świecie potrzeba 13 miliardów dolarów rocznie. Jednocześnie bogate społeczeństwa zachodu wydają corocznie ponad 35 miliardów dolarów na jedzenie dla piesków i kotków. Dlaczego nie zaproszą umierających z głodu współczesnych Łazarzów do stołu? Czyż ich ślepota jest nieuleczalna? Czy i ja nie należę do nich?

Zajrzyj także na tę stronę: http://iff.ovh.org/baca/znudzony/

24 września 2010

qui tacet consentire videtur (1) ...



Kilka lat temu miałem przyjaciela. Był już wtedy poważnie chory. Choroba jego była jednak uleczalna, pod warunkiem, że podda się leczeniu. On sam jednak lekceważył sobie chorobę. Żyliśmy w przyjacielskiej paczce radośnie i beztrosko. I nikt z “przyjaciół” nie ośmielił się powiedzieć czegokolwiek na temat powagi jego sytuacji, czy stanu jego zdrowia, aby nie stwarzać napięć, aby nie gasić tej beztroski i radości życia. Ja sam kilka razy próbowałem coś mu na ten temat powiedzieć, gdyż stan jego zdrowia się pogarszał. Za każdym jednak razem wymawiano mi brutalność, uznawano moje uwagi za niegrzeczne, za „nie w porę”, „nie na miejscu”, za fatalizm i czarnowidztwo. Wszystkie moje próby uwag przyjmowano z niesmakiem, przyjaciele wmawiali mi, że jestem pesymistą i grubianinem, że jestem niedelikatny a nawet niegrzeczny z tymi moimi „nie w porę” uwagami. Zaprzestałem więc mówienia czegokolwiek na ten temat. Dałem spokój. Po pewnym czasie przyjaciel ów zmarł. Wszyscy jego “przyjaciele” i znajomi byli obecni na pogrzebie, wszyscy płakali krokodylimi łzami. Wszyscy powtarzali, że szkoda, że taki młody, że mógł jeszcze żyć, bo przecież jego choroba była uleczalna ... A mnie tłukł się w głowie jeden wyraz i chciałem go wykrzyczeć na całe gardło właśnie wtedy nad grobem naszego przyjaciela: Faryzeusze! Hipokryci!!!

Mój bracie, pozwól mi powiedzieć Ci czasem, że jesteś chory, mimo że moje słowa być może nie będą delikatne, albo nawet czasem stworzą pewną sytuację napięcia. Ja nie chcę Cię obrażać, ani wynosić się nad Ciebie, ale nie chcę też, abyś umarł. A ponadto będę Ci również wdzięczny, jeśli i Ty zwrócisz mi uwagę, że jestem chory. Bo czasami rzeczywiście jestem, chociaż tego nie widzę lub nawet nie chcę widzieć. Powiedz mi więc, ale bądź też zdolny przyjąć to, co ja mam Ci czasami do powiedzenia. Bo jak mówi starożytne, łacińskie przysłowie: “Qui tacet consentire videtur”(Kto milczy widocznie się zgadza).

23 września 2010

PRAWDA (1) ...


Jedna z ostatnich encyklik Jana Pawła II, "Veritatis Splendor" rozpoczyna się bardzo znamiennymi i uderzającymi słowami:

BLASK PRAWDY jaśnieje we wszystkich dziełach Stwórcy, w szczególny zaś sposób w człowieku, (...) prawda oświeca rozum i kształtuje wolność człowieka (...)

PRAWDA -obok miłości, chyba najbardziej podstawowa ale i najbardziej dyskutowana rzeczywistość ludzkiej kondycji, ludzkiego bytowania, ludzkiego życia. Sam Chrystus powiedział: "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" (J 8,32) Od lat chodzi za mną i niepokoi mnie to zdanie. Jak Piłat, pytam nieraz z cynizmem lub z rozpaczą: "A cóż to jest prawda?" (J 18,38) I to pytanie Piłata rodzi całą serię innych pytań: Czym jest prawda? Gdzie ją znaleźć? Jak rozpoznać prawdę? Jak ją uznać i przyjąć, jak zaakceptować w swoim życiu? Jak według tej prawdy żyć?

Pytanie Piłata zadawane czasem z trwogą, czasem z drwiną i szyderstwem, czasami z pełną wyższości pogardą, kpiną i lekceważeniem, wydaje się jakby negować istnienie Prawdy, lub możliwość jej poznania. Co więcej, tak jak i słowo "MIŁOŚĆ" zużyło nam się i wyświechtało w codzienności, tak i słowo "PRAWDA" straciło swój blask, wyśmiane i zlekceważone, zużyte i nadużyte przez różnego rodzaju filozofów i polityków, mówców, władców, manipulatorów i zwykłych małych kłamczuchów.

Dlatego chyba właśnie z taką klarownością i mocą Papież podkreśla już na początku swojej encykliki istnienie i możliwość poznania prawdy, mówiąc, że "Blask prawdy jaśnieje we wszystkich dziełach Stwórcy", a naszym zadaniem jest go tylko dostrzec, odkryć, poznać i uznać. Ten blask prawdy jest najbardziej widoczny w samym człowieku "stworzonym na obraz i podobieństwo Boga". Ta prawda oświeca nasz rozum i kształtuje - a nawet stwarza w nas - wolność dzieci Bożych. "Veritatis Splendor" chce nam przypomnieć i uzmysłowić konieczność poszukiwania prawdy w pokorze, ale zarazem konieczność wierności prawdzie, która wyzwala, ale za którą czasami trzeba umieć "położyć własne życie". Prawda jest rzeczywistością fascynującą i pociągającą. Człowiek jej poszukuje i pragnie. Ona nadaje sens jego życiu. Ale prawda jest również rzeczywistością bardzo wymagającą. Dlatego się jej boimy, dlatego czasem wolimy jej nie znać, dlatego wolimy czasami ją zagłuszyć i nie dopuścić do słowa, dlatego nią manipulujemy i przykrawamy na nasz mały codzienny użytek, dlatego ostatecznie Piłat zadał pełne trwogi i lęku, ale i cynizmu pytanie: "A czymże jest prawda?"

Uwalnianie z winy po grzechu aborcji


1. Módl się do Ducha Świętego, byś mógł zobaczyć swój grzech i jego konsekwencje w Bożym świetle.

2. Proś Boga o przebaczenie.

3. Przebacz tym, którzy cię zranili. Przebaczenie jest aktem woli i zależy wyłącznie od twojej decyzji. Negatywne uczucia w stosunku do osób, które cię zraniły w przeszłości - nie są przeszkodą w podjęciu takiej decyzji. Przebaczenie uruchamia proces uzdrawiania, a ten zwykle wymaga czasu. Jest to czas błogosławiony, poprzez który Bóg pragnie wejść w głębszą relację z tobą, nauczyć cię zażyłości, rozpoznawania Jego znaków oraz kroczenia ku wolności przygotowaną przez Niego drogą.

4. Nie obwiniaj Boga za swój grzech. Bóg pragnie wyłącznie dobra człowieka. Udowodnił Swoją miłość przychodząc na świat jako bezbronne dziecko, przyjmując postać sługi i umierając za nas na Krzyżu. „On sam obarczył się naszym grzechem i dźwigał nasze boleści” (Iz 53,4).

5. Przebacz sobie. Przebaczenie jest konieczne, byś mógł zostać uwolniony od bolesnej przeszłości. Jeśli nie przebaczysz sobie – nie będziesz zdolny, by przyjąć Miłość Ojca.

6. Uznaj, że potrzebujesz uzdrowienia.

7. Wyznaj przed Panem negatywne emocje. Nazwij je, wypowiedz, wydobądź na zewnątrz. Pamiętaj, że negatywne uczucia same w sobie nie są grzechem. Bóg cię nie osądza, pragnie jedynie uwolnić cię od ich niszczącego wpływu na twoje życie i na nowo napełnić cię miłością i pokojem.

8. Przyjmij krzyż. Złóż swoje uczucia w Ranach Jezusa („w Jego ranach jest nasze uzdrowienie”). Jezus wziął na Siebie wszystkie grzechy świata, także twój grzech i grzechy tych osób, które cię zraniły.

9. Módl się za ludzi, którym przebaczyłeś, aby oni również mogli doznać przebaczenia i żyć w wolności dzieci bożych. (Gal 51 13-14).

10. Wyznaj grzech w Sakramencie Pokuty. Nie wracaj do przeszłości i nie spowiadaj się ponownie z grzechu, który już raz został wyznany. Zaufaj Bożemu Miłosierdziu.

11. Uznaj swoje nienarodzone dziecko i nawiąż z nim duchowy kontakt.

12. Módl się do Boga o usunięcie konsekwencji grzechu aborcji, które ciążą na twojej rodzinie.

13. Podejmij walkę duchową. Czytaj Pismo Święte. Słowo Boże nie wraca bezowocnie. Wyszukaj w Biblii fragmenty mówiące o miłości Boga. Będą one skuteczną bronią w chwili ataku złego ducha. Ilekroć pojawi się w twojej głowie negatywna myśl, że Bóg ci nie przebaczy - zatrzymaj się i odpowiedz odpowiednim fragmentem Pisma Świętego - np. „…wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia...” (Flp 4,13). Możesz też zwrócić się bezpośrednio do Jezusa, wypowiadając Jego Imię lub modląc się aktem strzelistym np. „Jezu ufam Tobie!”.

14. Umacniaj się duchowo korzystając często z Sakramentów Świętych, zwłaszcza Sakramentu Pokuty i Eucharystii.

15. Włącz się w Apostolstwo Życia. Podejmij modlitwę Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Realizuj dzieła miłosierdzia, świadcząc konkretną pomoc rodzinom i osobom potrzebującym. Przyłącz się do wspólnoty obrońców życia.

Wiesława Grzeszczak-Kowalska,
Centralny Ośrodek Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego,
Jasna Góra, ul. Ks. A. Kordeckiego 2, 42-225 Częstochowa
Tel. 34 377 74 15, 34 377 74 27

W darze serca cierpiącym kobietom, które utraciły nadzieję, by pozwoliły się wyprowadzić z ciemności ku światłu i przyjęły uzdrawiającą moc Bożej Miłości. Modlitwę można otrzymać w Centralnym Ośrodku Duchowej Adopcji na Jasnej Górze. Jest ona darem serca i takim powinna pozostać. Można ją powielać - by podarować osobom cierpiącym z powodu grzechu aborcji, pod warunkiem zachowania oryginalnego tekstu i nie pobierania opłat.

Imprimatur: 938/10.12.2008 r. Wikariusz Generalny Ks Bp dr Jan Wątroba, Częstochowa

za:
wiara.pl

21 września 2010

neutralność światopoglądowa czy anty-teizm ...


„Granica między światopoglądową neutralnością państwa a dyskryminacją wierzących nie jest ostra. Dlatego ciągle bywa przekraczana.”

więcej: wiara.pl


Najpierw należałoby uściślić trzy pojęcia: neutralność, ateizm i anty-teizm.

Neutralność - to postawa bierności i niezaangażowania lub niewyrażanie sądów, niezajmowanie stanowiska.

Według internetowego słownika wyrazów bliskoznacznych Zygmunta Broniarka, synonimami neutralności są: bezstronność, obiektywność, obiektywizm, obojętność, rzeczowość, przedmiotowość, apolityczność, niezaangażowanie, brak uprzedzeń, fair play

Słownik Języka Polskiego (online) podaje definicję:


neutralny
1. «nieopowiadający się za żadną ze stron w sporze»
2. «zachowujący neutralność polityczną, niebiorący udziału w wojnie między państwami»
3. «wyłączony z obszaru działań wojennych»
4. «o miejscu spotkania: nienależący do żadnej ze stron uczestniczących w pertraktacjach, zawodach sportowych itp.»
5. «mający położenie lub działanie pośrednie między czymś a czymś»
6. «niewyrażający ocen ani emocji»


A więc państwo światopoglądowo neutralne, to takie, które nie opowiada się za, ani przeciwko religii, która nie wyraża w tym względzie emocji ani ocen, jest wyłączone z obszaru działań spornych.

Ateizm – słowo pochodzące z greckiego a-theos, czyli nie religijny, bezbożny, zawieszający sądy na temat istnienia czy nieistnienia Boga.

I znowu według słownika Zygmunta Broniarka synonimami ateizmu są: niewiara, niereligijność, areligijność, świeckość, laicyzm, († bezbożność, † bezbożnictwo).

Tutaj należałoby podkreślić jako najbliższe źródłosłowowi: areligijność i laicyzm.

Chociaż z drugiej strony Słownik Języka Polskiego tak definiuje ateizm: „ateizm «pogląd zaprzeczający istnieniu Boga» ateistyczny, ateista, ateistka

co nie jest prawdą. Zgodnie bowiem ze źródłosłowem ateista nie zaprzecza istnienia Boga, on się od takich sądów powstrzymuje, jest a-teistą ale nie anty-teistą.


Wikipedia podaje taką oto (lepszą) definicję słowa „ateizm”:

Ateizm – odrzucenie teizmu lub stanowisko, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie bóstw. Słowo ateizm pochodzi od greckiego ἄθεος – ἀ- (a-, “nie”) + θεός (theos, “bóg”). Określenie to było przypisywane każdemu, kogo uznano za wierzącego w fałszywych bogów, żadnych bogów lub doktryny wchodzące w konflikt z ówczesnymi religiami.”


Niestety ani Broniarek, ani Słownik Języka Polskiego nie podają definicji słowa „anty-teizm”.

Podaje ją natomiast Wikipedia i to bardzo poprawnie, definiując anty-teizm jako walkę z religią:

Antyteizm – postawa polegająca na negatywnym nastawieniu oraz walce przeciwko teistycznym religiom.
Jedną z definicji antyteizmu podał francuski katolicki filozof Jacques Maritain (1950), który określał tym mianem "aktywną walkę z wszystkim, co przypomina nam o Bogu". Natomiast Robert Flint, profesor Uniwersytetu w Edynburgu, tym mianem określał całą opozycję wobec teizmu. Antyteiści uważają, że religie przyczyniają się do tworzenia konfliktów na świecie (np. wojny religijne). Postawę antyteistyczną reprezentowało wiele reżimów komunistycznych.
Antyteiści najczęściej są ateistami (lub agnostykami) i antyklerykałami, ale nie vice versa (ateizm, agnostycyzm ani antyklerykalizm nie oznacza postawy antyteistycznej).”

To z czym mamy do czynienia w obecnym świecie to nie neutralność światopoglądowa, czy laicyzm, to nie ateizm ale właśnie anty-teizm czyli postawa walki przeciwko religii, walki przeciwko Bogu. Jak słusznie zauważa Wikipedia: ‘’Postawę antyteistyczną reprezentowało wiele reżimów komunistycznych.” A wtedy, my w Polsce żyjący w postkomunie nadal cierpimy z powodu reżimowych zaszłości i i reżimowej anty-teistycznej mentalności.

Co więcej należy otwarcie zapytać, czy nasz państwo, czy lansowana przez Francję laickość jest tylko a-teistyczna, neutralna, bezstronna i obiektywna czy raczej anty-teistyczna, a tym samym nie neutralna i nie obiektywna?

20 września 2010

dwa wilki ...


Pewnego wieczoru stary Apacz powiedział swojemu wnukowi o walce, która toczy się w każym z nas.

Mój synu - rzekł- w kadym z nas toczy sie nieustanna walka pomiędzy dwoma wilkami.
Jeden z nich to Zło - to jest gniew, wściekłość, zazdrość, żal, rozgoryczenie, arogancja, użalanie się na dsobą, oskarżanie i poniżanie innych, pycha, poczucie wyższości, kłamsto, nieczystość, pożądliwość.
Drugi - to Duch i to jest radoś, pokój, miłość, nadzieja, szczerość, uczciwość, pokora, łagodność, współczucie, hojność, prawda, pokora i wiara."

Wnuk pomyśłał nad tym kilka minut i zapytał dziadka: "a który z wilków zwycięża?"

Stary Apacz odpowiedział po prostu: "Ten, którego karmisz".

Nowy wspaniały świat

Sąd skazuje katolickiego publicystę za nazywanie aborcji zabójstwem. Znany reżyser twierdzi, że jego kolega po fachu, oskarżony o gwałt na dziecku, padł ofiarą „nieletniej prostytutki”. Pokojową Nagrodę Nobla dostaje facet mający coś wspólnego najwyżej z pokojem hotelowym. Dzieci uczą się pilnie przez całe ranki ze swej gejowskiej pierwszej czytanki. Jak żyć w świecie, w którym dochodzi do podobnych absurdów? Czy jest to jeszcze nasz, ludzki świat, respektujący elementarne zasady logiki, czy już jakaś obca przestrzeń, oderwana od rzeczywistości?

Dlaczego wielu z nas akceptuje twierdzenia, że homoseksualizm to orientacja, aborcja to prawo kobiet, a eutanazja to godna śmierć? Czemu za wszelką cenę staramy się uchodzić za ludzi „cywilizowanych”, „umiarkowanych” i „na poziomie” zamiast otwarcie przyznać, że ze współczesnymi dogmatami nam nie po drodze? Medialna papka jest jak soma z powieści Aldousa Huxleya „Nowy wspaniały świat” – środek halucynogenny utrzymujący masy w iluzji. Przyjmując ją każdego dnia, uciekamy przed samotnością, odpowiedzialnością, osobistymi problemami. Wydaje się nam, że właśnie tam – na ekranach telewizorów, w internecie i tabloidach – znajdziemy receptę na szczęście. Że łatwiej nam będzie żyć, jeśli staniemy się tacy sami jak inni. Ale to, co widzimy, jest nieprawdziwe.


czytaj więcej

18 września 2010

XXV Niedziela w ciągu roku – C

Am 8.4-7

Słuchajcie tego wy, którzy gnębicie ubogiego i bezrolnego pozostawiacie bez pracy, którzy mówicie: Kiedyż minie nów księżyca, byśmy mogli sprzedawać zboże? Kiedyż szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz? A będziemy zmniejszać efę, powiększać sykl i wagę podstępnie fałszować. Będziemy kupować biednego za srebro, a ubogiego za parę sandałów i plewy pszeniczne będziemy sprzedawać. Przysiągł Pan na dumę Jakuba: Nie zapomnę nigdy wszystkich ich uczynków.

1Tym 2,1-8

Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością. Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy. Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie. Ze względu na nie, ja zostałem ustanowiony głosicielem i apostołem – mówię prawdę, nie kłamię – nauczycielem pogan we wierze i prawdzie. Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu.

Łk 16,1-13

Powiedział też do uczniów: Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą. Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: Ile jesteś winien mojemu panu? Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości. Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy [wszystko] się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie.

Nikt nie może dwóm panom służyć ...

Niezrozumiałym wydaje się w dzisiejszej Ewangelii to, że Jezus niejako pochwala nieuczciwość rządcy. Czy chodzi tu jednak o pochwałę nieuczciwości, czy raczej o pochwałę roztropności w "zarządzaniu niegodziwą mamoną"? Wszystko co posiadasz jest ci tylko powierzone i do niczego nie możesz sobie uzurpować prawa własności. Umiej odpuścić, darować tym, którzy są ci coś winni. Nie dopominaj się o każdy "pożyczony grosz", chciej zobaczyć ludzi biedniejszych od ciebie i "pożycz im na wieczne nieoddanie", bo synowie tego świata, bankierzy i przedsiębiorcy, biznesmeni i politycy przebieglejsi są i mądrzejsi w "zarządzie nieuczciwą mamoną i w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie ..." niż chrześcijanie w swoich rachunkach. I wiedz przy tym, że nie możesz cieszyć się swoim bogactwem i dostatkiem tak długo, jak długo są na świcie ludzie biedni i umierający z głodu.

Jest bowiem całkowitym absurdem fakt, że w tym samym momencie, w jednym miejscu na świecie umierają z przejedzenia i z nudów dobrzy chrześcijanie, a w innym miejscu również dobrzy chrześcijanie umierają z głodu! Jest rzeczą nie do przyjęcia fakt, ze 260 najbogatszych ludzi świata ma na swoich kontach tyle samo co roczny dochód 3 miliardów najuboższych, a więc drugiej, biedniejszej połowy ludzkości.

Niesprawiedliwość społeczna współczesnego świata jest jednym z największych grzechów ludzkości i na nic sympozja, akcje charytatywne, wielkie słowa, deklaracje i dyskusje. O tym właśnie przypominał nam Papież Jan Paweł II i być może dlatego między innymi Jego nauczanie było i jest takie niepopularne wśród żyjących w dostatku wśród ludzi zamożnych i żyjących w luksusach?

Dopóki są na świecie biedni i umierający z głodu, nikt nie ma prawa być szczęśliwy i zadowolony. Bo nie można służyć Bogu i mienić się uczniem Chrystusa, a jednocześnie zamykać się w twierdzy obojętności na biedę i potrzeby innych.

Czy mój dostatek, nawet uczciwie zarobiony jest naprawdę uczciwy, wobec nędzy innych, którym się gorzej w życiu powiodło? Czy oni nie dlatego cierpią ubóstwo, że ja mam po prostu za dużo?

Kazanie do druku tutaj